X edycja festiwalu Ukraina w Centrum Lublina2017

"BAba prisia" pawla ariego

20 listopada o godz. 17.00

Chatka Żaka 

Niezależna Platforma Artystyczna „TransDramaticum” powstała w Lublinie pod koniec 2015 roku. Inicjatorką jest Olga Maciupa – dramaturgini, reżyserka, filolożka i teatroznawczyni. To ona zinicjowała najpierw nieformalne spotkania wokół współczesnego dramatu ukraińskiego, jego czytania i omawiania, a następnie zreżyserowała dwie sztuki – „Kłamczuch z Placu Litewskiego” Ołeksandra Irwańca i „Na początku i na końcu czasów” Pawła Arie. Performatywne czytania tych sztuk przez młodych Ukraińców, mieszkających w Lublinie, z sukcesem i zainteresowaniem odbyły się w Lublinie, Drohobyczu i Tarnopolu.

„Na początku i na końcu czasów” 

Pavlo Arie

Akcja dramatu toczy się w 30-kilometrowej strefie wykluczenia wokół elektrowni jądrowej w Czarnobylu. W centrum wypowiedzi znajduje się 86-letnia babcia Prisia, jej córka Sława z synem, którzy zostali w tym miejscu po awarii 26. kwietnia 1986 roku w ówczesnej Ukraińskiej Socjalistycznej Republice Radzieckiej.

W dramacie są dwie płaszczyzny czasowe – teraźniejszość oraz retrospekcja przeszłości, gdy po wybuchu odbywała się ewakuacja mieszkańców. Baba Prisia została w swoim domu, natomiast Sława z mężem i małym synem Wowczykiem zostali wysiedleni na Krym. Na to, by spakować się mieli tylko 15 minut. Na półwyspie ta rodzina spotkała się z dyskryminacją i własną obcością, nie zostali oni zaakceptowani przez miejscowych, ojciec zaczął pić, ich rodzina się rozpadła, po czym Sława z Wowczykiem wrócili do babci. Związek ze światem zewnętrznym istnieje dzięki radiu, a od czasu do czasu składa im wizytę dzielnicowy policjant, który za każdym razem proponuje wyjechać ze strefy wykluczenia. Za rządów Janukowycza w tych miejscach,  mimo wszystkich  zakazów prawnych, popularnym staje się polowanie na zwierząt  przez polityków, biznesmenów, prawników. Podczas jednej z takich wypraw Wowczyk został raniony. Pomylili go ze zwierzem. Po kilku dniach chłopak umiera, ponieważ rodzina nie ma pieniędzy na leki, trudno tam było dostać się lekarzom, a medycyna ludowa i zamawiania babci Prisi nie pomogli. Katastrofa czarnobylska zyskuje wymiar nie tylko ekologiczny, lecz staje się tragedią polityczną, humanitarną oraz duchową dla całego społeczeństwa ukraińskiego.